Pochwała uczciwości wobec siebie – na ile pozwalam sobie podążać za tym, co mnie woła?

Kiedy głowa, serce i ciało połączą się, następuje spokój…
Na początku mojej pracy coacha osobistego fascynowała mnie praca z wizją. Sprowadzając to do ziemi (a prostotę i piękno tego żywiołu uwielbiam), polega ona na odkryciu, zwizualizowaniu sobie tego, kim chcesz być, jak chcesz żyć oraz co osiągnąć w najbliższym roku lub kolejnych latach swojego życia. To bardzo wartościowe narzędzie pracy z osobistą zmianą. Niemniej jednak ostatnie 9 lat nauczyło mnie czegoś, czego nie wiedziałam jako zaczynająca pracę life coach.
Kryzys przynosi pytania – przy odrobinie dobrej woli i działania – również odpowiedzi
Siedzę sobie w gabinecie wychodzącym na klasyczne krakowskie podwórko, gdzie dociera ledwie kilka promieni słońca, oświetlając jedną ze ścian XIX-wiecznej kamienicy. Gołębie przechadzają się po posadzce stworzonej z brukowanych kamieni. Dziobanie okrucha chleba leżącego na ziemi przez jednego z nich zaczyna mnie drażnić. Czuję frustrację. Wiem, że to nie chodzi ani o te przepiękne ptaki, które uważane są przez niektórych za zmorę tego miasta, ani o chleb, którego nie powinno tu być, ani o to, że chleb szkodzi gołębiom, ani o to, że tu nie ma tyle słońca, ile bym chciała. Dziś kolejna osoba zrezygnowała z procesu coachingowego jako powód podając sprawy rodzinne. A kolejne dwie, z którymi wypracowałam ich wizję zmiany wybranego obszaru życia, od miesiąca robią dwa kroki do przodu, trzy w tył. Jedna z nich powątpiewa, czy aby na pewno dobrym kierunkiem jest zmiana pracy na tę wymarzoną. Mimo pracy z krytykiem wewnętrznym, zadawania otwartych pytań transformujących, przekazania feedbacku – nie widzę postępu. Stan ten uznaję za zatrzymanie, a nawet pewnego rodzaju zastój. Zastanawiam się, co robię nie tak?

Kiedy głowa, serce i ciało połączą się, następuje spokój
Osiem lat później kończę roczny kontrakt z wyjątkową kobietą. Prawie 40-letnią, spokojną, osadzoną w sobie, kreatywną postacią. Kasia (imię nadane na użytek wpisu) zdecydowała się na zatrudnienie mnie jako jej osobistego coacha w Gdyni  ze względu na potrzebę zmiany jej pracy.  Jej celem było podjąć pracę bardziej ambitną, wynikającą z jej potencjału i talentów, w której będzie ona osadzona w swoich wartościach, wiedzy i doświadczeniu, jakie posiada.
Po pierwszych trzech miesiącach kursu coachingu Kasia rozpoznaje i nazywa z moją pomocą swoje mocne strony, odkrywa, kim jest, jakie wartości mają dla niej znaczenie w jej życiu oraz jaki styl życia chce wieść. Frustrującym tematem jest głównie praca. Kasia pracuje w miejscu, które jest nudne, gdzie nie realizuje siebie tak, jak by chciała. Nie widzi perspektyw rozwoju. To, za co jest odpowiedzialna, wykonuje bardzo dobrze. Ludzie doceniają to, co wnosi do firmy i życia klientów. Brakuje jej jednak kreatywności, dynamizmu, zmiany, kontaktu z ludźmi oraz dzielenia się swoją wiedzą. Jest zmęczona sztywnymi procedurami, powtarzalnością zadań oraz liczbą godzin, które musi spędzać przed komputerem każdego dnia.
Minęło 6 miesięcy współpracy. Kasia wypracowała trzy kierunki realizowania swojego własnego biznesu. Każdy z nich angażuje jej potencjał, wykorzystuje posiadaną wiedzę, daje możliwość rozwijania się i uczenia. Pomysły z potencjałem do zarobienia bardzo konkretnych pieniędzy. Kolejnym krokiem, który jawi się jako ważny, jest zrobienie rozpoznania rynku oraz wyciągnięcie wniosków do dalszych działań. W powietrzu naszego gabinetu jednak pojawia się zapach i odczucie, które znam sprzed lat. Nazwałabym je „syndromem krakowskim”. Dziś na szczęście już wiem, że jest to ważna informacja, a nawet kluczowa dla całego procesu zmiany, przez którą przechodzi Kasia (tak samo jak dla mnie jako dla coacha, który wspiera ją w dotarciu do miejsca, które jest prawdą o niej samej). Z punktu widzenia energetycznego czuję to tak: mamy cel, który jest ważny, ale z jakiegoś powodu klientka tam nie patrzy. Ma przed stopami coś ważnego i znaczącego, natomiast gdzieś jest coś jeszcze ważniejszego. I to coś ma się przejawić jako prawda tu i teraz. Na dziś. Na ten moment.
Po miesiącu przyglądania się i pracy ze schematami, które ograniczają Kasię przed podjęciem danego działania, analizowania „za” i „przeciw” dokonania potencjalnego wyboru oraz odnoszenia tego do wyborów z jej życia osobistego i zdrowia, moja ciekawość poznawcza nadal nie była zaspokojona.
I w końcu stało się. Podczas jednego z zaproponowanych przeze mnie ćwiczeń wyłoniło się to, co piękne, wzruszające i najbardziej autentyczne. Delikatne, a zarazem jasne jak słońce na niebie. Kasia siedzi na sofie w spokoju, promienieje. Napięcie wynikłe z krążenia wokół czegoś i odbijania się o ściany w końcu topnieje. Jestem spokojna i wiem, że dotknęłyśmy dokładnie sedna – tego, co wołało ją przez cały czas. I woła ją teraz. Dziecko. Kasia chce stać się mamą. I to jest dla niej teraz najważniejsze.

Czy potrafisz nawigować sobą w realizacji ważnych dla ciebie celów?
Różnica pomiędzy pierwszymi doświadczeniami prowadzonych przeze mnie coachingów a przedstawianym powyżej case study z ostatniego roku pracy polega na podejściu do pracy z realizacją wizji samego siebie. W pierwszym przypadku każda ze współpracujących ze mną osób określała sobie cele w oparciu o bardzo rzeczywiste dane: posiadane talenty, kompetencje i wartości. Każda z osób wiedziała, co i dlaczego chce zmienić w swoim życiu. Jasno i klarownie z moją pomocą osoby te nazywały swoje zasoby oraz ograniczenia. Brakowało jednak autentycznego przekonania płynącego z serca. Mimo że motywacja każdej z tych osób była dość wysoka, nie osiągnęły one swoich celów (przynajmniej we współpracy ze mną), gdyż plan na ich realizację pochodził w pewnym sensie z głowy. Ja natomiast nie miałam jeszcze wystarczającego doświadczenia, żeby skonfrontować te osoby ze sobą w odkrywaniu i nazywaniu swojej wewnętrznej, nieujawnionej jeszcze prawdy.
Z perspektywy czasu uznaję, że zakończenie coachingu personalnego w tamtych przypadkach było w porządku. Osoby te otrzymały to, czego potrzebowały, równocześnie odkryły to, co wydaje się ważne i atrakcyjne, jednak nie na tyle, by mieć potrzebę zaangażowania się w przekładanie wizji na rzeczywistość. Rozwój ma miejsce nie tylko wtedy, kiedy wiesz, kim chcesz być, ale też wtedy, kiedy wiesz, kim nie chcesz, albo na co jeszcze nie jesteś gotowy /a. Do tego jednak potrzeba dojrzałości, dystansu, zaufania do siebie i pokory.
Dziś zakładam, że jeśli na czymś naprawdę Ci zależy (masz kontakt z wizją), a twoje serce tego pragnie, prędzej czy później podejmiesz działania w wybranym przez siebie kierunku. Kurs coachingu on-line, ktory prowadzę polega na odkrywaniu swojej wizji, poznawaniu siebie i realizacji celów z niej wynikłych w formule nawigowania sobą w swoim życiu bardziej niż sztywnej realizacji wyznaczonego planu działania.
Co to oznacza w praktyce?
Przy określaniu i realizacji swojego celu:
– bierzesz pod uwagę swój potencjał, wartości, zasoby i ograniczenia;
– uwzględniasz różne obszary swojego życia oraz to, jak w nich funkcjonujesz (np. rodzina, przyjaciele, finanse, zdrowie, edukacja, praca);
– masz wstępną świadomość zysków i strat, jakie mogą pojawić się w związku z podjętą decyzją zmiany (emocjonalnych, finansowych, duchowych, fizycznych);
– na bieżąco obserwujesz, czy realizacja celu sprawia ci przyjemność, daje satysfakcję, czy też nie;
– podążasz za pojawiającymi się potrzebami osobistymi, dbając o nie, ale równocześnie nie tracąc z horyzontu tego, gdzie chcesz być (jeśli cel dotyczy np. budowania biznesu, zmiany zawodowej);
– odpowiadasz na pojawiające się nagłe sytuacje w taki sposób, by wspierać siebie w realizacji celu, cały czas będąc spójnym/ą ze swoimi wartościami, z tym, co dla ciebie jest naprawdę ważne;
– potrafisz odpuścić wyznaczone zadania, zrezygnować z wyznaczonego celu lub go zmodyfikować, jeśli uznasz, że warunki zmieniły się, a życie pokazuje, że pojawia się coś ważniejszego;
– świadomie zarządzasz sobą i rozwijasz długofalową odporność na stres (stosujesz dyscyplinę z serca w tematach takich jak: zdrowie, aktywność fizyczna, kontakt z pasją, relacje, czas tylko dla siebie).

Ćwiczenie coachingowe
Zobacz, na ile potrafisz nawigować sobą w realizacji tego, co dla ciebie ważne. Mam nadzieję, że poniższe ćwiczenie pozwoli ci na zwiększenie świadomości siebie.
1) W skali 0–10 oceń, na ile potrafisz wyznaczać sobie cele? (0 = nie potrafię, 10 = potrafię bardzo dobrze).
Po czym poznajesz, że udaje ci się wyznaczać cele? Przypomnij sobie i zapisz przykłady.

Po czym poznajesz, że tego nie potrafisz? Przypomnij sobie i zapisz przykłady.

2) W skali 0–10 oceń, czy potrafisz odpuścić sobie wyznaczony cel lub wyznaczone zadania i powrócić do ich realizacji, kiedy poczujesz się gotowy/a? (0 = nie potrafię, 10 = potrafię bardzo dobrze)
3) Czy zdarza ci się zapomnieć o sobie, swoich potrzebach osobistych i /lub zdrowiu z powodu zaangażowania się w pracę ponad swoje siły? Kiedy to się wydarza? W jakich sytuacjach?
4) Co możesz zrobić dla siebie już dziś, żeby zacząć bardziej dbać o siebie w realizacji wyznaczonych przez siebie celów?
5) Co możesz zrobić dla siebie, aby realizować swoje cele w sposób bardziej zbalansowany, ponosząc mniejsze koszty osobiste i zdrowotne?

Jeśli będziesz chciał/chciała pogłębić tematy poruszone powyżej w kontekście twojego życia, zapraszam na darmową sesję coachingu on-line. Zapisz się na sesję Intro skype.

Więcej informacji na temat kursów coachingu on-line znajdziesz tutaj